Autor o przepisie
Gulasz z mielonego indyka to jedno z tych dań, które łączy w sobie domową prostotę z naprawdę głębokim smakiem. Delikatne mięso z indyka świetnie chłonie przyprawy, a duszenie w aromatycznym sosie pomidorowym sprawia, że całość wychodzi soczysta i rozgrzewająca. To przepis idealny na szybki obiad w tygodniu, ale też na spokojny weekend, kiedy chcesz ugotować coś „na dwa dni” i mieć gotowy posiłek bez stresu. 🙂
U mnie w domu takie gulasze zawsze ratowały zabiegane popołudnia. Pamiętam, jak jeszcze na studiach robiłam pierwszą wersję „na oko”, próbując odtworzyć smak potrawy, którą przygotowywała moja mama, gdy w lodówce były tylko warzywa, puszka pomidorów i trochę mięsa. Z czasem dopracowałam proporcje przypraw, sposób podsmażania oraz czas duszenia. Ten wariant gotowałam wielokrotnie, testując różne dodatki, a najlepszy efekt daje połączenie wędzonej papryki, pieczarek i słodkiej papryki. Danie jest sprawdzone, powtarzalne i naprawdę wdzięczne. 😋
Od strony kulinarnej kluczem jest porządne odparowanie mięsa na patelni, czyli doprowadzenie do lekkiego zrumienienia, zanim dolejesz płyn. Dzięki temu gulasz z indyka nie wychodzi „gotowany”, tylko ma pełniejszy, bardziej mięsny aromat. Druga ważna rzecz to cierpliwe duszenie na małym ogniu, aż sos zgęstnieje i połączy się z warzywami w jednolitą, aksamitną całość.
Reklama
Wskazówki dotyczące gotowania
- Mięso mielone z indyka podsmażam partiami, jeśli patelnia jest mała, żeby nie puściło wody i nie zaczęło się dusić od razu.
- Cebulę i czosnek prowadzę na średnim ogniu, aż staną się szkliste, bo przypalony czosnek potrafi zepsuć smak całego gulaszu.
- Wędzoną paprykę dodaję krótko przed pomidorami, żeby uwolniła aromat, ale nie zdążyła się spalić.
- Sos doprawiam na końcu, bo pomidory i bulion redukują się w trakcie duszenia i smak robi się intensywniejszy.
- Jeśli gulasz ma być bardziej sycący, podaję go z polentą, kaszą gryczaną albo puree ziemniaczanym.
- Gdy zależy mi na gęstym sosie bez mąki, pozwalam mu spokojnie odparować bez przykrycia przez ostatnie 5–8 minut.
- Świeże zioła dodaję tuż przed podaniem, bo wtedy są najbardziej aromatyczne i wyglądają apetycznie.