Autor o przepisie
Kotlety mielone z ryżem i serem to jedno z tych domowych dań, które łączy w sobie prostotę i świetny smak, a jednocześnie daje przyjemnie miękkie wnętrze oraz apetycznie zrumienioną skórkę. Dodatek ugotowanego ryżu sprawia, że masa jest bardziej delikatna i wydajna, a ser w środku lub w całej masie nadaje kotletom wyraźniejszy, lekko kremowy charakter. To przepis, do którego wracam szczególnie wtedy, gdy chcę przygotować pożywny obiad bez stania godzinami w kuchni, a przy okazji mam ochotę na klasykę w nieco bogatszej wersji.
Ten wariant kotletów mielonych jest u mnie w domu znany od lat. Najpierw robiła go moja mama, później ja dopracowałam proporcje, aby kotlety zawsze wychodziły soczyste, równe i stabilne na patelni. Przepis był wielokrotnie testowany w mojej kuchni, także wtedy, gdy gotowałam dla większej liczby osób. Za każdym razem znikały z talerzy szybciej, niż zdążyłam postawić na stole surówkę. 🙂
Od strony technicznej to danie jest bardzo wdzięczne: ryż wiąże masę, jajko i bułka tarta pomagają utrzymać kształt, a odpowiednie wyrabianie farszu decyduje o tym, czy kotlety będą zwarte, ale nie zbite. Właśnie to wyrabianie i kontrola wilgotności to dwa elementy, które w profesjonalnej kuchni traktuje się serio, bo one robią różnicę między kotletem „poprawnym” a naprawdę pysznym. Jeśli zadbasz o temperaturę patelni i nie przesuszysz mięsa, otrzymasz kotlety mielone z serem, które są rumiane na zewnątrz i miękkie w środku. 😋
Reklama
Wskazówki dotyczące gotowania
- Ryż gotuję wcześniej i studzę, bo ciepły rozluźnia masę i utrudnia formowanie kotletów.
- Mięso mielone wybieram z łopatki lub mieszane, bo zbyt chude łatwo wychodzi suche.
- Cebulę podsmażam do zeszklenia, aby była łagodna i słodsza, a kotlety zyskują głębszy smak.
- Masę mięsną wyrabiam energicznie 2–3 min, ponieważ wtedy lepiej się wiąże i kotlety nie pękają.
- Konsystencję reguluję bułką tartą stopniowo, bo różne mięso i ryż mają inną wilgotność.
- Patelnię rozgrzewam porządnie, ale nie do dymienia, żeby panierka rumieniła się równo i nie chłonęła tłuszczu.
- Kotlety smażę partiami, bez ścisku, bo przepełniona patelnia obniża temperaturę i kotlety zaczynają się dusić.
- Po usmażeniu odkładam je na 2–3 min, aby soki równomiernie się rozeszły i środek pozostał soczysty.