Autor o przepisie
Szynka pieczona w plastrach w sosie pieczeniowym to klasyczny, domowy obiad, który łączy soczyste mięso wieprzowe z aromatycznym sosem własnym, powstałym z pieczenia. Dzięki temu nie potrzebujesz gotowych mieszanek ani sztucznych zagęstników, a smak wychodzi głęboki, „niedzielny” i bardzo polski. Najbardziej lubię ten wariant za wygodę: piekę szynkę w całości, a potem kroję ją w równe plastry i krótko podgrzewam w sosie, więc mięso pozostaje miękkie, nie wysycha i świetnie sprawdza się także na drugi dzień.
U mnie w domu taki obiad pojawiał się najczęściej wtedy, gdy zjeżdżała się rodzina. Pamiętam, jak jako nastolatka podkradałam z brytfanny łyżeczkę sosu i sprawdzałam, czy już „ma ten kolor” 😉. Ten przepis dostałam od mamy, a ona od swojej mamy, i przez lata dopracowałam proporcje przypraw oraz sposób podlewania, żeby szynka była konsekwentnie soczysta. Przetestowałam go wielokrotnie na różnych kawałkach mięsa i w różnych piekarnikach, dlatego podaję tu konkretne temperatury, czasy i wskazówki, które naprawdę działają.
W tym daniu liczy się technika: krótkie obsmażenie dla smaku, pieczenie pod przykryciem dla wilgotności, a na koniec dopracowanie sosu na bazie wytopionych soków. To prosta kuchnia, ale z efektem jak z dobrej restauracji, zwłaszcza gdy podasz ją z ziemniakami z koperkiem i buraczkami.
Reklama
Wskazówki dotyczące gotowania
- Wybieram szynkę o równym kształcie, bo wtedy piecze się równomiernie i łatwo kroi na plastry.
- Solę mięso wcześniej, najlepiej 30–60 min przed pieczeniem, bo sól ma czas wejść w głąb i poprawia soczystość.
- Obsmażam szynkę krótko na mocnym ogniu, aby zamknąć pory i zbudować intensywny smak sosu.
- Podlewam mięso niewielką ilością płynu, a nie zalewam go, bo sos ma powstać z pieczenia, a nie być zupą.
- Piekę pod przykryciem, a dopiero na końcówkę zdejmuję przykrycie, żeby uzyskać apetyczne zrumienienie.
- Kroję mięso w poprzek włókien, bo wtedy plastry są delikatniejsze i łatwiej się gryzą.
- Jeśli sos ma być aksamitny, przecedzam go przez sitko i dopiero wtedy doprawiam do smaku.
- Odpoczynek po pieczeniu to obowiązek, bo soki równomiernie rozchodzą się w mięsie i nie wypływają przy krojeniu.