Autor o przepisie
Makaron z pieczonymi warzywami i burratą to danie, które smakuje jak domowa trattoria, ale robi się je w zwykłej kuchni bez stresu. Sekret tkwi w pieczeniu warzyw: wysoka temperatura wydobywa naturalną słodycz pomidorów, papryki i cebuli, a lekko skarmelizowane brzegi dają głębię smaku, której nie da się uzyskać w garnku w tak krótkim czasie. Potem wystarczy zblendować upieczone warzywa na kremowy sos, połączyć go z gorącym makaronem i wykończyć burratą, która rozpływa się jak miękka chmurka. 😍
Ten przepis mam „przechodzony” w najlepszym sensie tego słowa. Pierwszy raz zrobiłam go, gdy potrzebowałam efektownego obiadu dla rodziny, a w lodówce były głównie warzywa i kulka burraty. Od tamtej pory wracam do niego regularnie, bo zawsze się udaje i świetnie działa nawet wtedy, gdy warzywa są już bardzo dojrzałe. W moim domu to jedna z tych receptur, które przechodzą z ust do ust: moja mama podpowiedziała mi trik z wodą po makaronie, a ja dopracowałam proporcje tak, żeby sos był gęsty, ale nadal jedwabisty. Przepis był wielokrotnie testowany i spisany dokładnie tak, jak gotuję go na co dzień. ✅
Od strony „kucharskiej” ważne jest to, że sos z pieczonych warzyw nie potrzebuje dużej ilości śmietanki ani sera, żeby był kremowy. Kremowość buduje się emulgowaniem: łączę gorący sos, oliwę i skrobiową wodę po makaronie, a na końcu burrata robi resztę roboty. To prosta technika, której używa się także w profesjonalnych kuchniach przy sosach do makaronu.
Reklama
Wskazówki dotyczące gotowania
- Warzywa układam w jednej warstwie, bo wtedy pieką się, a nie duszą.
- Czosnek dodaję w łupinach, żeby nie przypalił się i nie zrobił gorzki.
- Makaron gotuję al dente, bo dojdzie jeszcze minutę w sosie.
- Wodę po makaronie zachowuję, bo to naturalny „zagęstnik” i łącznik smaku.
- Sos blenduję na gorąco, dzięki czemu wychodzi aksamitny i jednolity.
- Burratę wykładam dopiero na talerz, żeby pozostała kremowa i świeża.
- Natkę pietruszki kroję tuż przed podaniem, aby była aromatyczna i intensywnie zielona.
- Jeśli warzywa są mało słodkie, balansuję smak odrobiną miodu.
- Doprawianie końcowe robię po połączeniu z makaronem, bo sól i pieprz „układają się” inaczej w gotowym daniu.