Autor o przepisie
Szynka pieczona w plastrach w naczyniu żaroodpornym to jeden z tych domowych obiadów, które robią „robotę” bez stresu: mięso wychodzi soczyste, aromatyczne i równo doprawione, a do tego powstaje pyszny sos do ziemniaków, kaszy albo pieczywa. Plastry pieką się szybciej niż duży kawałek szynki, więc łatwiej też trafić w idealną miękkość i uniknąć przesuszenia. To danie świetnie sprawdza się na rodzinny obiad, ale równie dobrze pasuje na ciepłą kolację, do lunchboxa, a nawet na kanapki na drugi dzień.
U mnie w domu takie pieczenie „w plastrach” pojawiało się zwłaszcza wtedy, gdy trzeba było nakarmić kilka osób i jednocześnie mieć pewność, że każdy dostanie swoją porcję mięsa z sosem. Pamiętam, jak jako nastolatka podkradałam najciemniej przypieczone brzegi z naczynia, zanim jeszcze danie trafiło na stół 😄. Dziś robię je po swojemu, ale trzymam się rodzinnego schematu: musztarda, czosnek, cebula i odrobina słodyczy dla równowagi. Przepis jest przeze mnie wielokrotnie przetestowany w domowej kuchni, dopracowany pod kątem czasu i temperatury, tak żeby szynka była krucha, a sos gęsty i wyrazisty.
Warto też pamiętać o jednej profesjonalnej zasadzie, którą stosuję przy pieczeniu wieprzowiny: mięso lubi odpocząć po pieczeniu, a sos z dna naczynia to skarb, który wystarczy dobrze „podnieść” i zbalansować smakiem. Dzięki temu nawet prosta szynka z piekarnika potrafi smakować jak z porządnej domowej restauracji.
Reklama
Wskazówki dotyczące gotowania
- Szynka zachowała soczystość, gdy plastry miały podobną grubość, najlepiej około 1,5 cm.
- Naczynie żaroodporne zostało przykryte na pierwszym etapie pieczenia, bo para pomaga zmiękczyć mięso i zbudować sos.
- Czosnek nie został spalony, gdy wymieszałam go w marynacie z tłuszczem i musztardą, a nie posypałam nim wierzchu na sucho.
- Sos nabrał głębi, gdy dodałam odrobinę bulionu i zeskrobałam smaki z dna naczynia pod koniec pieczenia.
- Szynka lepiej się kroiła i nie puszczała tylu soków, gdy dałam jej 10 minut odpoczynku po wyjęciu z piekarnika.
- Temperatura w środku mięsa była najpewniejszą wskazówką, gdy celowałam w 68–72°C, w zależności od preferowanej kruchości.
- Cebula wyszła słodka i miękka, gdy ułożyłam ją pod spodem jako „poduszkę” i nie żałowałam jej ilości.